Jednolita danina PIT łącząca składki ZUS i NFZ

Z początkiem września rząd Beaty Szydło zapowiadał zmiany w projekcie ustawy podatkowej.

Jednocześnie pojawiły się przesłanki o pracach nad jednolitym podatkiem, co wkrótce potwierdziła wkrótce w wywiadzie premier: Zapowiedziałam, że podejmiemy decyzję we wrześniu, czy on będzie procedowany, więc tutaj jeszcze troszeczkę czasu sobie dajemy, eksperci kończą te prace. Oczywiście pojawiły się także zapewnienia o tym, że podatki nie wzrosną, przynajmniej na razie.

Nowelizacja wysokości podatku jest projektem rządu Prawa i Sprawiedliwości. Ostateczną stawkę poznamy zapewne pod sam koniec września lub z początkiem października. Sejm RP musi także uchwalić nowelę ustawy o administracji podatkowej, a także o systemie ubezpieczeń społecznych. Dzięki temu możliwe będzie jeszcze sprawniejsze wymienianie danych pomiędzy Ministerstwem Finansów a ZUS. To oczywiście krok niezbędny w celu właściwego ustalenia stawek.

Głównym celem zapowiadanych i projektowanych zmian jest stworzenie możliwości sprawnej wymiany informacjami pomiędzy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Ministerstwem Finansów. Owocem zaś takiej wymiany będzie jeszcze lepsze tworzenie analiz oraz prognoz i modeli celem weryfikacji danych własnych dla instytucji. Dodatkowo operacja pozwoli także urzędnikom na lepsze rozeznanie, którzy z płatników są jednocześnie ubezpieczeni. Szanse na wejście przepisów w życie planowane jest na styczeń 2018 roku.

Obecna składka na ZUS jest zbyt wysoka dla większości przedsiębiorców, szczególnie tych pomniejszych. Po dwóch latach przysługującej ulgi najczęściej zwijają lub zawieszają swoją działalność – 1200 zł to jednak zbyt duża kwota dla większości z nich. Stąd też pojawiła się idealna okazja do jej nowego ustalenia, i to w taki sposób, aby pójść na rękę podatnikom. Sam minister odniósł się do tego w następujący sposób: (…) składka powinna być płacona, jeżeli ktoś osiąga przynajmniej minimalny dochód i zawsze powinna być płacona składka emerytalna. To jest kwota ok. 400 zł – więc trzy razy mniej niż obecnie. A potem – w zależności od dochodu – to obciążenie by rosło.

Serwis pit-y radzi: